Start » Dla turysty » Łuck w legendach

Łuck w legendach


Pierwszą wzmiankę o Łucku znajdujemy w Latopisie Ipatijewskim w roku 1085, kiedy to trwały wojny bratobójcze pomiędzy potomkami Jarosława Mądrego. Jednak badacze twierdzą, ze miasto powstało około roku 1000. Archeologiczne badania wskazują na istnienie posiadłości na terytorium miasta jeszcze przed okresem Neolitu (III tys. p.n.e.). Nazwę Łucka łączą z jego położeniem na zakręcie (w łuce) rzeki Styr. Jest również inna wersja, zgodnie z którą Łuck zawdzięcza nazwę imieniu Łuka. Tak nazywał się wódz dulibów, który podobno założył miasto na wyspie utworzonej przez Styr oraz jego odnogi. Teraz teren tej wyspy obejmuje Państwowy rezerwat historyko-kulturalny „Stary Łuck”. Dawniej Łuck nazywano także „Łuczsk” lub „Łuczesk”, a dzisiejszą nazwę miasto zyskało w okresie litewskim.

 

Jedna z legend o pochodzeniu nazwy miasta opowiada, że wydarzenia, dzięki którym miasto zyskało nazwę działy się bardzo-bardzo dawno. Jeszcze wtedy, gdy Łuck nie istniał. Nad brzegami Styru znajdował się gęsty las. Był cudowny letni dzień. Ponad brzegiem niewysoki chłopak o jasnych włosach na imię Łucko wypasał bydło. Raptem zauważył, że przez Styr płynie beczka. To znalezisko zabrał na brzeg i zaniósł do domu. Tam rodzice rozbili beczułkę i znaleźli w niej kawałek skóry z napisami. Nikt nie był w stanie ich przeczytać. Za kilka dni przybyli ludzie z Peremyla, którzy dopytywali się, czy nikt przypadkiem nie znalazł beczki w Styrze – w tej właśnie beczce były papiery potwierdzające prawo na założenie miasta. Osoby te chciały przenieść się z Przemyla aby skończyć z kłótniami. Pasterz oddał im beczkę z papierami. A miasto zostało nazwane Łuckiem, aby upamiętnić młodego pasterza. A przybysze z Peremelan zamieszkali w Łucku w pokoju.

 

Legenda o podziemiach opowiada, że podziemne przejścia pod Łuckiem łączyły niegdyś stare miasto z Szepelskim oraz Żydyczyńskim gradami, z zamkiem w Ołyce oraz innymi okolicznymi fortyfikacjami. Miejscowi twierdzą, że głębokość podziemia jest większa niż dwa piętra. Wiadomo, że w tych czasach prawie pod każdym budynkiem, a szczególnie pod zamkami czy fortyfikacjami obecność przejść podziemnych była koniecznością. Także istniał podziemny korytarz od zamku do rzeki, co pozwalało uzupełnić zapasy wody pitnej nawet podczas oblężeń. Jednak te przejścia były tak wąskie, ze dwóch mieszkańców spotykających się w nich nie mogli się minąć. Najstarsi mieszkańcy, którzy spędzili dzieciństwo w Łucku chętnie dzielą się wspomnieniami opowiadając o wielkości i długości podziemi, które sięgały daleko poza tereny miasta. Znana jest opowieść, że od kościoła podziemia prowadziły w dwie strony. Jeden chód prowadził do Zaborola i był tak szeroki, że mógłby nim przejechać samochód. Podczas budowy obecnej bazy rybnej podziemia były znalezione, jednak przejście zamurowano. Istnieje trzeci poziom podziemi. W Śriedniowieczu torturowano tam ludzi. Na dachu były podwieszone łańcuchy, a pod nimi płonął ogień, znajdowano też inne narzędzia do torturowania. Znaleziono też pokoje wyłożone czaszkami. Tam jezuici trzymali swoich niewolników. Mówi się także o tym, że podziemia zamieszkuje duch. Badacze łuckich podziemi także wspominają o jego obecności. Jedna z najważniejszych tajemnic podziemi – duży grobowiec młodej dziewczyny o imieniu Magdalena, która zmarła w wieku 19 lat. Powody takiej przedczesnej śmierci pozostają  nieznane. Nie wiadomo także, dlaczego grobowiec z ciałem znajduje się właśnie w podziemiu. Interesujące jest to, że odwiedzający nie mogą zrobić zdjęcia grobowcowi, dlatego że na zdjęciu pozostaje jedynie biała plama. Dużo mieszkańców opowiada, że duch tej dziewczyny jeszcze błądzi podziemiami.

 

Ciekawa i ekscytująca jest legenda o skarbie ukrytym w murach zamku. Dawno to się działo, kiedy jeszcze hordy koczowników napadali na ziemie wołyńskie, palili wioski i niszczyli miasta. Nie ominęli też Łuckiego zamku. Twardo walczyli mieszkańcy Łucka. W jednej z takich walk książę został ranny. Umierając oddał rozkaz zebrać wszystkie skarby oraz zachować w murach zamku i zaklął je: „Skarb przyniesie nieszczęście temu, kto go znajdzie i będzie chciał zachować dla siebie. Powinien on służyć mieszkańcom miasta”. Mówi się, że do dzisiaj można znaleźć tutaj skarby. A tego, kto znajdzie skarb i zachowa dla siebie będą prześladować niepowodzenia aż do czasu, gdy przekaże znalezisko na korzyść miasta.

 

Legenda o dawnym herbie miasta opowiada, że na jednym z najdawniejszych herbów Łucka znajdowała się księżna. Istnieje legenda, że podczas oblężenia zamku przez tatar z zamku wyszła kobieta z dwoma wieńcami w rękach. Synowie hana podjechali, aby przyjąć wieńce jako znak zwycięstwa. Jednak w rękach kobiety niespodziewanie błysnęły sztylety i oboje padli martwo.

Partonem Łucka jest Święty Mikołaj. Jest on znany w całym świecie ze swoich dobrych uczynków i chęci pomocy ludziom. Właśnie dlatego Łuck słynie ze swojej gościnności i przytulności. W Powieści minionych lat mówi się: „A później, gdy Kuremsa stał około Łucka, stworzył bóg cud wielki. Łuck był niewzmocniony i nieprzygotowany, i przybiegło do niego dużo ludzi. Było już zimno i woda stała wielka. I kiedy on [Kuremsa], przyszedł do Łucka, nie mógł przejść [rzekę Styr]. Chciał zająć most, ale miejscowi odcięli go [most]. A kiedy ustawił swoich ludzi do ataku, starając się przegonić miejscowych, bóg uczynił cud wraz ze świętym Janem [Chryzostomem] i świętym Mikołajem [Myrlikijskim]: wiatr stał się tak silny, że kiedy miotano kamienie, wiatr zawracał kamienie na nich [tatar]. Oni jednak nadal mocno rzucali na nich [mieszczan] i złamał się przez siłę boską ich miotacz. Tak, z niczym, wrócili oni do swoich stron, czyli na pole”.

 

Mówi się, że każdy podróżnik, który odwiedzi Łuck, będzie miał niezwykłe szczęście w życiu. Więc po przyjeździe do miasta należy zrobić zdjęcie na tle wieży Lubarta. Koniecznie należy potrzymać w ręku 200 hrywien, na których również jest Łucki zamek. Po tym można zapomnieć o biedzie – takie banknoty będą się „mnożyć” w portfelu.